Najlepiej nie być żadną z nich, to oczywiste. Nigdy jednak nie wiemy, co przyniesie nam życie. No więc jeśli miałabym już wybierać, to zadałabym sobie pytanie, czy lepiej żyć w przeświadczeniu, że miało się męża palanta, czy żyć z łatką „małpy” i „tej co ukradła cudzego męża”? Lepiej żyć z myślą, że uwolniłaś się od faceta, który na Ciebie nie zasługiwał czy mieć tego faceta i żyć w obawie, że skoro raz zdradził, to czemu nie miałby zrobić tego jeszcze raz? Odpowiedź na te pytania wydaje się być całkiem prosta.
Złudne szczęście kochanki
W opinii wielu psychologów kochanki nigdy nie są szczęśliwe. Pomimo, że romans może przynieść im wiele ekscytujących chwil, z reguły oznacza dla nich konieczność utrzymywania w tajemnicy swojej miłości i bycie „tą trzecią”. Fakt, że nie mogą jechać na wspólne wakacje, spędzić razem świąt, iść do kina czy do restauracji, cieszyć się bliskością na co dzień sprawia, że cierpią i w gruncie rzeczy są samotne. A jeśli uda im się „rozbić” małżeństwo bardzo często bywa, że żyją w ciągłym poczuciu, że kiedyś też zostaną zdradzone przez swojego wybranka. W związku z tym nie darzą go pełnym zaufaniem, mają potrzebę kontroli i sprawdzania, towarzyszy im ciągły brak poczucia bezpieczeństwa. Gdy dochodzą jeszcze obowiązki partnera z poprzedniego związku związane z opieką nad dziećmi pojawia się zazdrość o kontakty z byłą żoną. To życie w permanentnym stresie. Poza tym powstaje pytanie, czy można zbudować coś trwałego i wartościowego na cudzym nieszczęściu? Podobno karma wraca, a zatem jeśli dajesz zło to wcześniej czy później wróci ono do Ciebie w jakiejś postaci.
Nowe życie zdradzonej
A co ze zdradzoną? Po przejściu żałoby, rozpoczyna nowe życie. Z czasem uświadomi sobie, że nie warto było uronić nawet jednej łzy z powodu rozstania. Niejednokrotnie dostrzega, że to co się jej przydarzyło było wręcz wybawieniem. W końcu zaczyna myśleć o sobie i czerpać z życia pełnymi garściami. W nowe relacje wchodzi zachowując godność i poczucie własnej wartości.
Reasumując, wnioski więc nasuwają się same. Warto też pamiętać o szacunku do siebie, ponieważ od tego zależy, czy inni będą nas szanowali.
Przeczytaj także: Dlaczego osoby porzucające wykorzystują terapię jako „zasłonę dymną” w rozstaniu?